Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

1pytanie: Dlaczego naukowcy tworzą GMO?

1pytanie: Dlaczego naukowcy tworzą GMO?

Genetycznie modyfikowane organizmy (GMO) to temat kontrowersyjny, wzbudzający sprzeciw części opinii publicznej, a jednocześnie zachwyt niektórych badaczy. Co ich motywuje? – odpowiada Paweł Jedynak z Zakładu Fizjologii i Biochemii Roślin.

-----------------------------------

1pytanie to rubryka na stronie NAUKA.uj.edu.pl, w której publikujemy odpowiedzi naukowców z UJ na ciekawe, nieraz fundamentalne pytania dotyczące świata, człowieka, natury, historii...

Więcej o nauce?! Dołącz do profilu strony. www NAUKA.uj.edu.pl na Facebooku 

-----------------------------------

Potoczne rozumienie GMO kojarzy się przede wszystkim z uprawami nowych odmian roślin, przeważnie wprowadzanych na rynek przy udziale wielkich koncernów. Natomiast niewiele osób zdaje sobie sprawę, że w chwili obecnej GMO jest jednym z najważniejszych narzędzi w badaniach naukowych. Polskie prawo pozwala na wykorzystanie takich organizmów w zamkniętym użyciu – nie wolno im opuścić murów odpowiednio zabezpieczonego laboratorium. Zapewne dlatego ich istnienie umyka uwadze mediów i opinii publicznej.

Ciekawe? Przeczytaj także: Ewolucja i antropocen. Pytania o człowieka

„Zmodyfikować i odmodyfikować"

Jednym z najważniejszych zastosowań GMO jest badanie funkcji poszczególnych genów. W tym celu tworzy się genetycznie modyfikowany organizm, w którym wybrany gen zupełnie nie działa, a następnie obserwuje się rozwój takiego organizmu. Jeśli taki gen jest kluczowy np. dla powstawania włosów to okaże się, że zmodyfikowane myszy będą całkiem łyse! W przypadku roślin może to doprowadzić do utraty zdolności do produkcji barwników i tym samym zmiany koloru kwiatów np. z różowych na białe. Ale zmiany mogą być też bardziej subtelne i trudne do wychwycenia. Taka roślina może wolniej rosnąć, utracić zdolność do obrony przed chłodem lub nadmiarem światła.  Po wyłączeniu badanego genu roślina może także dużo gorzej znosić nawet nieznaczny brak wody.

Jednak aby naukowiec miał pewność, co do funkcji danego genu zmodyfikowaną roślinę poddaje się ponownej modyfikacji – tym razem wprowadzając w pełni sprawną kopię genu. Oczekiwanym rezultatem jest przywrócenie utraconej funkcji i otrzymanie organizmów funkcjonujących i wyglądających całkiem zwyczajnie.

Kolejnym testem potwierdzającym rolę danego genu jest wprowadzenie jego nadaktywnej wersji, uruchamianej częściej niż taka występująca w zwyczajnym organizmie. Tym razem spodziewanym efektem będzie wzmocnienie efektu warunkowanego badanym genem – naukowiec stworzy super-włochate myszy, rośliny  o intensywnie czerwonych kwiatach lub dużo bardziej odporne na brak wody. Zauważmy, że w tym ostatnim przypadku mamy jednak do czynienia z odkryciem o potencjalnym zastosowaniu w rolnictwie. Większość wyników badań dotyczących funkcji poszczególnych genów poprawia nasz ogólny obraz funkcjonowania organizmów, ale po opublikowaniu trafia do „szuflady", nie wywierając od razu bezpośredniego wpływu na rozwój cywilizacji. Jednak roślina bardziej odporna na suszę jest dokładnie tym, czego potrzebują rolnicy na całym świecie. Naukowiec, który stworzy taką odmianę ma zatem szansę spełnić swoje marzenie i zmienić świat na lepsze. Jest to dla niego szansa, która nie zdarza się często, nic dziwnego, że nie może on dopuścić, aby ją zmarnować. A tymczasem sprzeciw opinii publicznej sprawia, że to odkrycie, ten niezwykły skarb, trzeba odrzucić. Przeciętnemu naukowcowi nie mieści się to w głowie. Tym bardziej, że często słyszy dość bezsensowne argumenty, przemawiające za zakazaniem wykorzystania jego wynalazku. Sprzeciwiamy się takim odkryciom, a z drugiej strony przecież wymagamy, aby naukowcy byli innowacyjni, by ulepszali świat.

CIekawe? Przeczytaj także: Drugi mózg [infografika]

Negatywna opinia – pozytywne efekty

Optymizm naukowców wobec GMO ma także inne podłoże. Warto pamiętać, że genetyk pracujący z GMO jest oswojony z technologią, która przeciętnemu człowiekowi wciąż kojarzy się z science-fiction. Niebagatelny jest też wpływ mediów – filmowi genetycy to zwykle szaleni naukowcy, lekkomyślni, żądni władzy i nie liczący się z nikim w dążeniu do zapanowania nad światem lub unicestwieniem go. Często wynikiem ich doświadczeń są krwiożercze mutanty, które trudno powstrzymać. Nic dziwnego, że inżynieria genetyczna i zmienione genetycznie organizmy nie wzbudzają powszechnego zaufania. A tymczasem, w rzeczywistym świecie, zmiany wprowadzane do genomu są drobne i nie prowadzą do wyhodowania bestii. Genetyk obcuje z mutantami oraz GMO każdego dnia i nie przypominają mu one potworów – dla niego są to najzwyklejsze zwierzęta i rośliny. Dobrze je zna i widzi jak się zachowują. Ponadto genetyka postrzega organizmy dość mechanicznie, trochę jak twory zbudowane z klocków, z takich klocków, które genetyk umie precyzyjnie składać. Łatwo mu uwierzyć, że istnieje prosta recepta na ulepszenie świata – wystarczy poprzestawiać kilka genów. Dla genetyka stworzenie GMO jest proste, choć może być bardzo żmudne. A przecież ufamy inżynierom budującym mosty, podczas gdy inżynierom genów już nie tak bardzo. Dlaczego?

Wbrew pozorom silny opór wobec modyfikacji genetycznych niekoniecznie jest zły dla rozwoju tej nowej technologii. Konstruktywna krytyka inżynierii genetycznej, wytykanie jej niedoskonałości i wad przyczynia się do jej konsekwentnego rozwoju i udoskonalania metod. Jeszcze kilkanaście lat temu dodatkowy gen wprowadzany był do genomu na chybił-trafił, niosąc ze sobą ryzyko przypadkowych, nieprzewidzianym mutacji. Obecnie możliwe jest już bardzo precyzyjne wprowadzenie dodatkowego DNA w konkretne, ściśle określone miejsce. Pierwszym genetycznie zmodyfikowanym odmianom roślin zarzucano, że dodatkowy gen może „uciekać" poza obręb pola uprawnego w komórkach kwiatowego pyłku. Pyłek taki, przenoszony przez wiatr lub owady mógłby zapylać dzikie rośliny lub niezmodyfikowane odmiany roślin. Z nasion tych roślin rozwijałyby się organizmy, które należałoby uznać za zmodyfikowane genetycznie. Jednak obecnie można wytworzyć rośliny GMO, których pyłek nie zawiera dodatkowych genów.

Kontrowersje wokół GMO przyczyniły się także do lepszego zrozumienia czynników wpływających na rozprzestrzenianie się odmiennych genetycznie osobników w środowisku. Można także oszacować jak chętnie gen będzie „uciekał", czy „przeskakiwał" do innych gatunków roślin. Inżynieria genetyczna jest źródłem postępu, a dzięki swoim przeciwnikom na pewno staje się bezpieczniejsza. Już teraz ma wpływ na nasze życie, nawet jeśli zmodyfikowane genetycznie produkty nigdy nie znajdą się na naszych stołach. Organizmy GMO są na przykład źródłem insuliny czy niektórych szczepionek. Jest to ważna i przede wszystkim bardzo wygodna technologia. I, jak każda technologia, wymaga rozwagi i rozsądnego użycia. Jednak niezależnie od tego czy jesteś przeciwnikiem czy zwolennikiem wprowadzenia GMO warto, abyś przez chwilę zastanowił się co motywuje ludzi po drugiej stronie barykady. Może w gruncie rzeczy chodzi wam o to samo.

Polecamy również
Czy drzewa w mieście mogą zlikwidować smog?
Czym zajmuje się inżynieria tkankowa?
Dlaczego w Polsce nie ma ogromnych złóż ropy i gazu?
Co dzieje się z pokarmem, który zjadamy?