Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Jak kiedyś obchodzono Zaduszki i Wszystkich Świętych?

Jak kiedyś obchodzono Zaduszki i Wszystkich Świętych?

Listopad rozpoczyna się świętami głęboko zakorzenionymi w tradycji. Dochodzi do nich jeszcze Halloween, mający odmienny charakter. Skąd one wszystkie się wzięły? Jak je dawniej celebrowano? Na te pytania odpowiada prof. Andrzej Szyjewski z Instytutu Religioznawstwa UJ.

-----------------------------------

1pytanie to rubryka na stronie NAUKA.uj.edu.pl, w której publikujemy odpowiedzi naukowców z UJ na ciekawe, nieraz fundamentalne pytania dotyczące świata, człowieka, natury, historii...

Więcej o nauce?! Dołącz do profilu strony. www NAUKA.uj.edu.pl na Facebooku 

-----------------------------------

Wszystkich Świętych ustanowił na początku VI wieku n.e. papież Bonifacy IV. Pierwotnie święto to obchodzono 13 maja. Na 1 listopada jego datę przeniósł dopiero papież Grzegorz III w 731 roku. Chciał on w ten sposób zastąpić najważniejsze pogańskie święto zmarłych – świętem chrześcijańskim. Zaduszki (2 listopada), czyli święto ku czci wszystkich zmarłych, ustanowiono w Kościele dopiero w 988 roku za pontyfikatu Sylwestra II. Obchody związane z tymi dwoma świętami różnią się w zależności od kręgu kulturowego i kraju. Zauważyć można też różnice regionalne wynikające z różnych tradycji. Wspólne było jednak przekonanie, że świat zmarłych i świat żywych do pewnego stopnia przenikają się. Nie są to dwie zupełnie odrębne rzeczywistości. Możliwe jest więc, że w pewnych sytuacjach ci, którzy przeszli do świata zmarłych, pojawiają się wśród ludzi.

Dla Słowian bardzo ważne było poczucie łączności rodowej, która objawiała się chęcią do przebywania razem, szczególnie w czasie świąt. Istniały nawet specjalne okresy, w których zmarli, przenikają do świata żywych, żeby wspólnie świętować. Najpewniej istniały cztery takie święta. Wszystko wskazuje, że czasowo związane były one z cyklami natury. Jedno z nich ocalało jako Dzień Zaduszny, który związany jest z zakończeniem wszystkich prac na polach i przygotowań do zimy. Tak też należy je interpretować, jako przejście od świata żywego do świata martwego. Pozostałe święta zmarłych również włączono w obręb głównych świąt chrześcijańskich. Jeszcze dziś odwiedza się przecież groby w czasie Wielkanocy i Bożego Narodzenia.

Ciekawe? Przeczytaj także: Nieśmiertelność już za 30 lat?

Nazwa Dziady, którą spopularyzował Mickiewicz, pochodzi od jednego z określeń duchów przodków. Czczono wówczas pamięć zmarłych, przede wszystkim tych, którzy odeszli stosunkowo niedawno, tych którym należą się tzw. wypominki. Obchody mogły mieć charakter zbiorowy – tak jak opisał to Mickiewicz – ale i rodzinny. Najważniejszą ich częścią była uczta, podczas której żywi świętowali wspólnie ze zmarłymi. Dusze zmarłych wymagały od żywych pożywienia, wody i miejsca do ogrzania się. Pokarmy dla zmarłych musiały być specjalnie przygotowane. Nie jedli oni bowiem wszystkiego. Preferowali pokarm, którego było dużo i był drobny, np. kutia albo ziarno. Stąd też może wyobrażenie duszy jako ptaka. Kiedy ziarno zostawiano na grobach, przylatywały ptaki, które utożsamiano z pożywiającymi się duszami. Zmarłym przygotowywano też specjalny rodzaj pieczywa wypiekany tylko dla nich. Zwano go bożymi kośćmi albo kośćmi zmarłych. Chlebki takie zostawiano na grobach lub rozdawano ubogim. Oprócz tego zmarłych karmiono miodem (zapewne ze względu na jego właściwości konserwujące), orzechami, a na wschodzie również pierogami.

Dzień Zaduszny w Boliwii, za: Diariocritico de Venezuela/Flickr, licencja CC BY-SA

Podobne święta obchodzono również w kręgu celtyckim. Jedną z pozostałości po nich jest Halloween, wydarzenie, które zadomowiło się w kulturze anglosaskiej i za jej pośrednictwem promieniuje na cały świat. Celtyckie święta zmarłych były obrzędowo bardzo spektakularne. W ich czasie otwierały się bramy, przez które zmarli wychodzili do świata żywych. Przez taką bramę można było również przedostać się do świata zmarłych.

W wielu kulturach, w tym słowiańskiej, bardzo ważnym elementem związanym z kultem zmarłych był ogień. W czasie wizyty w domu zmarli chcieli się ogrzać, dlatego koniecznie trzeba było na noc rozpalić piec. Również na cmentarzu organizowano miejsce, w którym dusze mogły się ogrzać. Pierwotnie palono ogniska, wokół których zbierali się zmarli. Później zastąpiono je świeczkami, kagankami, wreszcie zniczami. Ogień mógł być też wskazówką dla zmarłych, szczególnie tych, którzy zmarli w dziwnych okolicznościach, a ich obrzędy pogrzebowe nie zostały przeprowadzone prawidłowo. Dusze takie otoczyć trzeba było specjalną troską, gdyż ich posiadacze pozostawali na granicy między światem żywych i światem zmarłych, co czyniło ich groźnymi. Światło ognisk, a potem świeczek i zniczów, miało sprowadzić ich na dobrą drogę do świata zmarłych.

Istniał też szereg nakazów i zakazów związanych z nocą zaduszną. Nie wolno było na przykład zamykać domostwa na klucz. Koniecznie za to należało zostawić przed zaduszkami otwarte okno, przez które dusze zmarłych mogły się dostać do domu. Nie wolno było też wcześnie wstawać, aby nie niepokoić duchów.

Można jeszcze dodać, że tak jak możliwa była wizyta zmarłych w świecie żywych, tak w specjalnych okolicznościach żywi mogli zajrzeć do świata zmarłych. Osoba, która chciała tego dokonać, musiała spędzić noc zaduszną (między 1 a 2 listopada) na cmentarzu paląc kaganek pozbierany ze świec, które paliły się wcześniej na grobach. Tylko wtedy mogła ona spotkać się z duchami i rozmawiać z nimi, a nawet wejść do świata umarłych.

Ciekawe? Przeczytaj także: Czy fundamentalistyczna wiara wpływa na radzenie sobie ze stresem?

------------------------------------
Niepodpisane ilustracje, od góry:
- "Cmentarz w Smoleńsku", autor nieznany, 1881 rok
- fragment obrazu Williama Adolphe Bouguereau, "Dzień Zmarłych", 1859 rok