Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Nawigacja Nawigacja

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Popularne teksty

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Dług - otyłość naszych czasów [infografika]

Dług - otyłość naszych czasów [infografika]

Jednym z najpowszechniejszych problemów naszego stylu życia jest… zadłużanie się. To zmora ekonomicznej nadwagi. W tej dziedzinie wzorcem niezdrowego trybu życia jest Grecja.

Po wyborach w Grecji i Polsce o przyczynach i skutkach kryzysu rozmawiamy z dr Magdaleną Trzcionką z Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UJ.

 

Więcej o nauce?! Dołącz do profilu strony. www NAUKA.uj.edu.pl na Facebooku 

Piotr Żabicki, www.nauka.uj.edu.pl: Obserwując medialne relacje ze świata wydawać się może, że tylko Grecy żyją na kredyt?

dr Magdalena Trzcionka: Problem zadłużania się dotyczy nas wszystkich, tak społeczeństwa, jak i państwa. Tak Afryki, Ameryki, Azji, jak i Europy. Jednak na ekranach rzeczywiście niezmiennie pojawia się Grecja, która zbiera razy za to, że od kilku dekad się przejada, wydaje więcej niż zarabia. To ta Grecja, która z upapranym od śmietany nosem, obiecując dyscyplinę i balans, cichcem weszła do strefy euro, w krąg państw restrykcyjnie pilnujących swej finansowej kondycji. Kiedy nadszedł kryzys załamały się pod nią nogi, nie uniosła własnego sadełka. Daleko już nie zajdzie. Siedzi naburmuszona pod kroplówką i twierdzi, że dłużej nie zniesie tego upokorzenia i zwyczajnie przestanie się bawić w to głupie euro.

Ciekawe? Przeczytaj także: Dwadzieścia lat po wojnie na Bałkanach

Jak bardzo można poluzować pasek?

Domyślam się, że historia greckiego objadania się nie zaczęła się wczoraj?

Już od lat 80. XX w. Grecja wydawała niewspółmiernie dużo w stosunku do dochodów. Mało tego, przy tak ogromnych potrzebach (wysokie wydatki socjalne, niewydolny system emerytalno-rentowy, rosnący koszt obsługi zadłużenia - brzmi znajomo?), kolejne ekipy rządzące nie podejmowały prób przeprowadzenia koniecznych reform, żeby gospodarka właściwie się rozwijała i była konkurencyjna.

Mając ambicje wejścia do strefy euro Grecja musiała popracować nad sylwetką. Wszyscy brzuchacze wiedzą, że zaciskanie pasa bywa bolesne. Dlatego rząd wolał najpierw przesunąć dziurki w pasku. Pomysł wydawał się atrakcyjny. Zamiast oszczędności Grecy wybrali strategię zwiększania dochodów. Udałoby się, gdyby wypracowanej nadwyżki nie zjadły powiększające się jednocześnie wydatki. Zmiany okazały się niewystarczające, by Grecja mogła wcisnąć się w ciasny gorset kryteriów konwergencji. Jednak Grecji tak bardzo zależało na przystąpieniu do strefy euro, że zdecydowała się na „kosmetyczny retusz" raportów wysyłanych do Komisji Europejskiej.

Na kolejną dekadę wzrostu nie wystarczyło pary w kotle. Grecka gospodarka potrzebowała gruntownych reform. Niestety, Grecy zachłysnęli się tanim pieniądzem, żyli pełnią życia, ale cały czas za pożyczone pieniądze.

 

Ale od przyjęcia w Grecji euro do kryzysu minęło parę lat. Co stało się, że pławiący się w obfitości Grecy poczuli tak mocną zadyszkę?

Sielankę przerwał kryzys finansowy, który ujawnił faktyczną niemoc greckiej gospodarki. Bliska bankructwa Grecja zwróciła się o pomoc do swoich europejskich fit-przyjaciół – państw strefy euro. Nie sposób było się oprzeć jej prośbie, ponieważ dług Grecji był w posiadaniu głównie niemieckich i francuskich banków. Państwa strefy euro stanęły przed wyborem. Opcja A zakładała, że mogą „ukarać" Grecję za oszustwa w raportach i życie ponad stan pozwalając jej zbankrutować. Wiązało się to z ryzykiem ogromnych strat niemieckich i francuskich banków oraz z groźbą destabilizacji europejskiego rynku finansowego. Opcją B było udzielenie Grecji pomocy finansowej, która miała pozwolić na spłatę zadłużenia i uspokojenie nastrojów na rynku finansowym, oraz na zrealizowanie bieżących, krajowych potrzeb finansowych. Mimo, iż obydwa rozwiązania były kontrowersyjne, zdecydowano się ostatecznie na opcję B.

Udzielenie pomocy finansowej przez tzw. trojkę – Europejski Bank Centralny (EBC), Komisję Europejską i Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) - było obwarowane szeregiem zastrzeżeń wymuszających na greckim rządzie podjęcie poważnych reform. Nie chodziło już tylko o zaciskanie pasa, ale o drakońską dietę.  Prawie 240 miliardowy zastrzyk z euro niewiele zmienił. PKB spadło o 25%, bezrobocie osiągnęło szalone rozmiary ponad 27%! w 2012 r. Wynegocjowano też z sektorem bankowym częściowe umorzenie długu (50%) w zamian za spłatę reszty z pakietu pomocowego. Obecnie znaczną większość długu Grecji posiadają rządy państw trojki, co oznacza, że ryzyko bankructwa spada na europejskiego podatnika. Ciekawe, bo to przecież nie on pożyczał na procent.

Ciekawe? Przeczytaj także: W przestrzeni pytań o przyszłość [video]

A jak nie to... zrobimy Grexit

Sytuacja jest patowa. Grecki dług to nie tylko stan przedzawałowy w samej Grecji, ale i objawy poważnego rozstroju w Europie.

Grecja - kolebka kultury europejskiej, przemieniła się na naszych oczach w niewolnika długu.

Dług to nałóg. Dług to zniewolenie. Kodeks Hammurabiego z Mezopotamii dopuszczał sytuację, w której pan stawał się niewolnikiem, właśnie za sprawą długu. Mógł on wtedy oddać wierzycielowi w zastaw swoją rodzinę lub też samego siebie. Jeśli oddawał się sam w niewolę, zwykle nie pojawiał się nikt, kto chciałby go wykupić i tak stawał się niewolnikiem do końca życia. Kolebka kultury europejskiej przemieniła się na naszych oczach w niewolnika długu. Obecne zadłużenie Grecji wynosi prawie 330 mld euro i jest niespłacalne. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Bieżąco zaciągnięty dług spłacą przyszłe pokolenia, ponieważ harmonogram spłat został rozpisany na ponad 30 lat. Kto spłaci dług przyszłych pokoleń? Następne. Ratunkiem dla Grecji mogłoby być umorzenie długu lub przynajmniej jego części. Byłby to jednak ryzykowny precedens. Co, jeśli inne zadłużone państwa będą warunkowały utrzymanie członkostwa w strefie euro anulowaniem długów?

Dla greckiego społeczeństwa oszczędności i cięcia okazały się dietą, której nikt nie zamierza stosować. Wybrany na fali protestów nowy, lewicowy rząd skutecznie szachował trojkę grożąc opuszczeniem przez Grecję strefy euro (tzw. Grexit). Widmo Grexitu stanowi wciąż realne zagrożenie dla jednaj z kluczowych idei wciąż jednoczącej się Europy – idei wspólnej waluty.

Jak w tym kontekście można odczytywać ponowne zwycięstwo Alexisa Ciprasa i jego partii Syriza w wrześniowych wyborach?

Wynik tych wyborów jest nagrodą dla partii Syriza za wielomiesięczną walkę o greckie interesy na europejskim forum. Zwycięstwo Ciprasa wydaje się połowiczne, bo choć potwierdza jego pozycję  lidera na greckiej scenie politycznej, to stawia go w zdecydowanie trudniejszej sytuacji, niż pierwsza, styczniowa wygrana. Grecka gospodarka jest wciąż w opłakanym stanie: rośnie dług, rośnie bezrobocie, wkrótce wzrosną podatki. Przed premierem i nowym rządem stoi perspektywa przeforsowania programu dotkliwych reform. Jeśli stanie na wysokości zadania i zawalczy o grecki (dobro-)byt, to odbędzie się to w kakofonii ostro wyrażanego niezadowolenia, dobiegającej z greckiej ulicy. Jeśli zdecyduję się na strategię "gry na czas", może przez kolejny okres urzędowania pogrążyć gospodarkę w recesji. To, jaki rodzaj zrównoważonej diety przyjmie stary-nowy premier okaże się już wkrótce. Najbliższym poważnym sprawdzianem będzie pierwsze półrocze 2016 r. zwieńczone deadlinem spłaty przez Grecję kolejnej transzy kredytu.

[Kliknij aby zobaczyć infografikę w dużym rozmiarze]

Ciekawe? Przeczytaj także: Dlaczego w niektórych państwach arabskich doszło do rewolucji i przemian, a inne przetrwały niezmienione?

 

Niestrawność i deszcz bogactwa

Ale wyobraźmy sobie, że Grecy jednak wychodzą ze strefy euro…?

Rzeczywistością rządzi prawo przyczyny i skutku, akcji i reakcji. Porzucenie przez Grecję euro odbije mocny ślad w greckiej gospodarce, gospodarce jej partnerów handlowych i wszystkich inwestorów zaangażowanych w transakcje prowadzone w euro. Powrót do drachmy wywoła na pewno inflację, o której skali trudno spekulować. Kurs euro dozna tąpnięcia. Koszty Grexitu mogą okazać się bardzo poważne.

Wyjście Grecji ze strefy euro silnie zachwieje i tak już markotnie wyglądającymi ideami UE – wspólnotowością, solidarnością, ideą współpracy i dążenia do dobrobytu. Niechęć do umorzenia części długu oraz brak konsensusu w sprawie metod rozwiązania kryzysu w Grecji potwierdzają słabą wiarę w europejskie ideały i brak zaufania między państwami członkowskimi.

A problem uchodźców? Jak można go powiązać z kryzysem greckim i geopolityką?

Problem szalonej imigracji z Afryki i Bliskiego Wschodu, wywoła destabilizację w regionie, która, może zostać wykorzystana przez mocarstwa światowe w walce o pozycję na arenie międzynarodowej. Pierwszym graczem będzie Rosja, która mimo, iż sama w kłopotach, nie poskąpi środków na zdobycie pola w tej geoekonomicznej grze. Drugim pretendentem są Chiny. Trzecim mocarstwem zyskującym na całym zamieszaniu są Niemcy, które na boisku europejsko-greckich zmagań, jak się wydaje, są jedynym rozgrywającym. Czy Angela Merkel dopuści do Grexitu i przejdzie do historii jako kanclerz, która nie była w stanie zapobiec rozpadowi budowanej w trudach unii walutowej? Kryzys w Grecji i jego konsekwencje polityczno-społeczne wywołują lekką niestrawność również za oceanem. Prezydent Obama sugerował, że przywódcy europejscy powinni zrobić wszystko, żeby uspokoić nastroje w regionie, łącznie z umorzeniem części greckiego zadłużenia. Dla Stanów Zjednoczonych Grecja to nie tylko jeden z krajów UE, ale przede wszystkim ważny strategicznie członek NATO.

Gospodarka to system naczyń połączonych, podlegający odwiecznym prawom natury. Kiedy z greckiej gospodarki wyparowują pieniądze, gdzieś na świecie zaczyna padać złoty deszcz…

Ciekawe? Przeczytaj także: Dylematy krymskie. Historia, ludzie, konflikt

-------------------------------

Infografika: © Szymek Drobniak

Polecamy również
Smartfon zamiast kilofa. Archeologia w XXI wieku
Dlaczego powinniśmy rozmawiać o (pseudo)teoriach „Wielkiej Lechii”?
Autonomiczny samochód wjechał w grupę przechodniów. Są ofiary
Historia, książki, internet i patriotyzm – spotkania z prof. Normanem Daviesem [video]