Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Nawigacja Nawigacja

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Dwadzieścia lat po wojnie na Bałkanach

Dwadzieścia lat po wojnie na Bałkanach

W latach 1991-1995 między Chorwatami i Serbami toczyła się krwawa wojna domowa, która pochłonęła ponad 100 tysięcy ofiar, głównie cywilów. Od jej zakończenia trwają wysiłki zmierzające do zakopania podziałów i normalizacji. Jak to się udaje?

Więcej o nauce?! Dołącz do profilu strony. www NAUKA.uj.edu.pl na Facebooku 

Wojna serbsko-chorwacka była wynikiem konfliktów politycznych, kulturowych i gospodarczych, które doprowadziły do rozpadu Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii. Konsekwencje militarnego starcia były poważne, wiele tysięcy ofiar śmiertelnych, niekiedy zamordowanych w bestialski sposób, setki tysięcy rannych, wypędzenia na skale masową, gwałty, tortury, obozy śmierci, masakry ludności cywilnej, grabieże. Nie sposób określić skali wyrządzonych krzywd. Co więcej setki miast i wsi zostało zrujnowanych, niektóre z nich zrównano z ziemią (skutki konfliktu sumuje np. projekt "The Bosnian Book of Dead").

Z tego względu bezpośrednio po zakończeniu konfliktu zbrojnego możliwości pojednania skonfliktowanych narodów były niewielkie. „Wynikało to nie tylko z tego, że rany były zbyt świeże, ale również dlatego, że zarówno w Chorwacji, jak i w Serbii utrzymały się reżimy autorytarne” - tłumaczy dr Wiktor Hebda z Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ, zajmujący się w pracy naukowej sytuacją społeczną i polityczną na Bałkanach.

Ciekawe? Czytaj także: Życie prywatne arystokracji w XVII i XVIII wieku

Nietrwałe porozumienie

Niestety pomimo wznowienia stosunków dyplomatycznych, w rzeczywistości wzajemne relacje były mocno ograniczone. Niekorzystnej sytuacji nie zmieniły naciski polityczne państw zachodnioeuropejskich, których celem była stabilizacja regionu. Dopiero na przełomie mileniów śmierć prezydenta Chorwacji Franja Tuđmana i odsunięcie od władzy Slobodana Miloševića w Serbii, przełożyły się na nową jakość serbsko-chorwackiego dialogu. Demokratyzacja obu państw, pchnęła je do wstępnego porozumienia i ocieplenia stosunków. – „W latach 2000-2003 w stosunkach serbsko-chorwackich miał miejsce etap, który nazywam etapem inicjacji”. – dodaje dr Hebda – „To właśnie wtedy podpisano szereg umów dwustronnych, które doprowadziły do zdynamizowania kontaktów gospodarczych. Znacznie poprawiły się też stosunki polityczne”.

Vedran Smailovic koncertuje w zniszczonej sarajewskiej Bibliotece Narodowej, 1992.
Foto: Mikhail Evstafiev, CC-BY-SA

Lata 2003-2006 to według naukowca z UJ złoty okres relacji serbsko-chorwackich. Wyraźnie widoczna staje się wówczas polityczna wola porozumienia i polepszenia stosunków między obu państwami. – „Niestety pod koniec 2006 roku nastąpiło załamanie, którego konsekwencje są zauważalne do dziś”. – kontynuuje dr Hebda – „Związane było ono z Kosowem, które starało się wówczas uzyskać niezależność od Republiki Serbii. Warto tu dodać, że sami Serbowie traktują Kosowo jako kolebkę swego narodu. Dla nich nie jest to więc „tylko” utrata terytorium, ale wyrzeczenie się swoich korzeni”. W średniowieczu to właśnie na terenie dzisiejszego Kosowa kształtowało się poczucie „serbskości”, odrębności Serbów od pozostałych Słowian Południowych. Właśnie tam powstało Wielkie Królestwo Serbii, to te tereny stanowiły serce państwa cara Stefana Duszana – wszystko to wiąże się z Kosowem. – „Opowiedzenie się Chorwacji za niezależnością Kosowa rozwścieczyło Serbów” – komentuje dr Hebda – „Chorwacja, która starała się wówczas o członkostwo w NATO i Unii Europejskiej, opowiedziała się po stronie większości państw UE, które popierały niezależność Kosowa. Nie można też pominąć kwestii ambicjonalnych i chęci pokazania Serbom, kto w regionie ma więcej do powiedzenia”.

Do października 2008 roku nie wypracowano żadnego porozumienia czy układu, a ilość nieuregulowanych spraw była nadal ogromna. Śmiało można powiedzieć, że w tym okresie dyplomacja między obu krajami zamarła. W lutym 2008 roku Kosowo jednostronnie ogłosiło niezależność. Paradoksalnie wydarzenie to skłoniło Serbów i Chorwatów do powrotu do rozmów. – „Niestety wówczas jak bumerang powróciły palące kwestie, które do tej pory pomijano. Najistotniejszą z nich był problem zbrodniarzy wojennych”. – komentuje dr Hebda – „Zamiast porozumienia nastąpiła w efekcie eskalacja sporu. Trybunał Karny w Hadze oskarżył i sądził najwyższych przywódców. Właściwie nierozwiązany pozostał zaś problem zwykłych żołnierzy, którzy mieli być sądzeni przez lokalne sądownictwo chorwackie i serbskie. Oba wymiary sprawiedliwości niechętnie jednak wydawały wyroki w takich sprawach. Przez 15 lat mało kogo skazano, a nawet jeśli, osoby które odbyły karę, policzyć można na palcach jednej ręki”.

Rodziny ofiar zbrodni wojennych nadal poszukują oprawców swoich bliskich, kilka tysięcy osób do tej pory uznanych jest za zaginionych. W wielu przypadkach nazwiska zbrodniarzy są znane, niemniej jednak wielu z nich przebywa na wolności, co tym bardziej wzmacnia poczucie niesprawiedliwości. Pamięć o wojnie jest w szczególny sposób kultywowana w Chorwacji. Generał Ante Gotovina (oficer dowodzący w operacji militarnej Oluja z sierpnia 1995 r.) cieszy się ogólnospołecznym szacunkiem i jest współczesnym bohaterem oraz wzorem dla młodych Chorwatów. Pomimo, że Trybunał w Hadze uniewinnił go od stawianych zarzutów zbrodni wojennych, należy podkreślić, że odpowiada za masowe wypędzenia Serbów z Chorwacji. W trakcie operacji Oluja (pol. Burza) około 200-250 tysięcy Serbów chorwackich zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów, niestety setki cywilów zamordowano. Obecnie właściwie w każdym większym chorwackim mieście znajdują się pomniki, nazwy ulic nawiązujące do wydarzeń z lat 1991-1995. W Serbii kwestia ta nie odgrywa aż tak ważnej roli, z racji, że wojna rozgrywała się na ziemiach Republiki Chorwacji oraz w Bośni i Hercegowinie.

Ciekawe? Czytaj także: Czy fundamentalistyczna wiara wpływa na radzenie sobie ze stresem?

Bliski przełom?

Ceremonia upamiętniająca masakrę w Srebrenicy, 2007.
Foto: Adam Jones, CC BY-SA

Wydawało się, że przełom nastąpi po 2010 roku. Wielkie nadzieje na podjęcie dalszych rozmów wiązano z dojściem do władzy w Chorwacji socjaldemokratów. Przedstawiciele tej partii otwarcie głosili potrzebę porozumienia, znormalizowania stosunków na Bałkanach. Wiązało się to m.in. z negocjacjami członkowskimi Chorwacji z Unią Europejską. – „Niestety nadzieje okazały się płonne. Wręcz przeciwnie, stosunki zaczęły się pogarszać”. – komentuje dr Hebda – „Chorwaci coraz silniej grali kartą europejską i wykorzystywali swoje wpływy wśród polityków rządzących w krajach Europy Zachodniej w rozmowach z Serbią. Jednocześnie w Serbii do władzy doszła populistyczna Serbska Partia Postępowa, która głosiła potrzebę strategicznego partnerstwa z Rosją”.

Obecnie w stosunkach serbsko-chorwackich panuje stagnacja. Część ekspertów uważna nawet, że stopniowo ulegają one pogorszeniu, co widoczne jest m.in. w wyścigu zbrojeń między sąsiadami. – „Konflikt zakorzeniony jest oczywiście nie tylko na poziomie politycznym, ale co gorsza również na poziomie społecznym”. – dodaje dr Hebda – „W obu krajach widać wzrost nastrojów nacjonalistycznych. W czasie jednego ze swoich pobytów w Chorwacji usłyszałem nawet, że lepiej byłoby, gdybym mówił po angielsku a nie serbsku, nawet jeśli oznacza to, że ktoś mnie nie zrozumie. Użycie serbskiego wzbudzać może bowiem niechęć, a nawet agresję”. Funkcjonujący kilka dekad wcześniej język serbsko-chorwacki został rozdzielony na języki narodowe. Oba języki są podobne, a różnica tkwi głównie w zmiękczeniach.

Niestety wojna spowodowała znaczne obniżenie jakości wzajemnych stosunków również na poziomie gospodarczym czy handlowym. Ruch osobowy także jest ograniczony, a niegdyś modne mieszane małżeństwa są niewskazane. Od końca wojny utrzymuje się wzajemna niechęć, brak też woli do pojednania i odbudowania relacji. Z tego też względu serbsko-chorwacki antagonizm jest wielopoziomowy i niezwykle skomplikowany. Symbolem niezgody wciąż pozostaje Vukovar. Położone na chorwacko-serbskim pograniczu niewielkie wielonarodowe miasto w trakcie serbskiego oblężenia zostało obrócone w ruinę. Co prawda Chorwaci przegrali starcie, ale po wojnie Vukovar wrócił pod chorwackie zwierzchnictwo. Obecnie zamieszkuje tam ponad trzydziestoprocentowa mniejszość serbska, która w świetle chorwackiego prawa może operować swoim językiem i alfabetem w przestrzeni publicznej. Prawo to nie jest respektowane i od wielu lat trwa tzw. spór o cyrylicę (niszczone są tablice z nazwami ulic, urzędów zapisane serbskim alfabetem). Vukovar to tylko jedno z wielu miejsc gdzie wciąż odczuwalny jest konflikt między Chorwatami i Serbami.

Często zapominamy, że jeszcze nieco ponad 20 lat temu w samym sercu Europy, toczył się konflikt zbrojny, który pochłonął ponad 100 tysięcy ofiar. Miały miejsce niewyobrażalne zbrodnie, niektóre wpisujące się w definicję ludobójstwa. Należy podkreślić, że obie strony ponoszą odpowiedzialność za te wydarzenia. Niestety wszystko wskazuje na to, że perspektywa pojednania między Serbami i Chorwatami jest odległa.

ENGLISH VERSION

Polecamy również
Okołoświąteczny rytuał kula
Anioły, demony? Może człowiek? Uwagi o lataniu w średniowieczu.
Ameryka w głowach Polaków