Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Otwarte przestrzenie i zajęcia pod palmami. Czy taka może być nasza szkoła?

Otwarte przestrzenie i zajęcia pod palmami. Czy taka może być nasza szkoła?

Kreatywność, współpraca, rozwiązywanie praktycznych zadań i samodzielne poznawania świata - to hasła, które często pojawiają się w rozmowach o idealnej edukacji. Przyjrzyjmy się kilku szkołom, które wychodzą przed szereg i nie traktują ich jako wizji odległej przyszłości.

Więcej o nauce?! Dołącz do profilu strony. www NAUKA.uj.edu.pl na Facebooku 

Czy Waszym zdaniem rozwiązania, o których piszemy dalej, mogłyby zaistnieć w polskiej szkole? Czy pomijając kwestie finansowe i polityczne odpowiadałyby one organizacji naszego szkolnictwa, naszej tradycji i kulturze, oczekiwaniom dzieci, rodziców oraz nauczycieli?
Komentujecie na Cafe Nauka.

Przykład 1. Ørestad Gymnasium, Dania

W wielkim szklanym sześcianie prawie czterystu uczniów dowiaduje się, współpracuje i tworzy. Ta szkoła to jeden wielki open space. Taka organizacja przestrzeni zachęca do podejmowania aktywnej roli we własnej edukacji, kreuje elastyczność myślenia i adaptuje do działania w różnych zakresach tematycznych – wyjaśnia Allan Kjær Andersen, dyrektor Ørestad. Dzieci samodzielnie dzielą się na grupy i tworzą prowizoryczne sale lekcyjne.

Przesłaniem szkoły jest myśl, że nie wystarczy podać dziecku porcję wiedzy, istotne jest jak taką wiedzę da się przełożyć na działanie. 

Przykład 2. Brightworks School, San Francisco, USA

W Brightworks każdy ma obowiązek (i przyjemność) brudzić się, bawić ogniem, rysować ile wlezie – robić te wszystkie rzeczy, które rodzice obarczają nerwowym „zostaw”, „nie ruszaj” lub „to nie dla Ciebie”.

Co ważne wspomniane, „okropne” działania włączane są w ogólny plan edukacji – dzieci kształcą się zależnie od swych upodobań i umiejętności, a rolą nauczycieli jest te aktywności uporządkować i oczywiście subtelnie nadzorować, tak by jakiś płonący palnik nie stał się przyczyną katastrofy. Kreatywne otoczenie to też budynek szkoły zlokalizowany w przerobionych magazynach dawnej fabryki majonezu.

Dużą wagę Brightworks przywiązuje do edukacji artystycznej – uczniowie nieustannie malują, rzeźbią i tworzą teatr. Wszystko po to, aby wychować ludzi, którzy nie tylko konsumują, ale „dają coś od siebie”, aktywnie angażują się w zmiany dookoła oraz te zachodzące globalnie.

Ciekawe? Przeczytaj także: Kto wywiera lepsze wrażenie? Kogo lubimy?

Przykład 3. THINK Global School, Nowy Jork, USA i reszta świata

Każdy semestr w innym zakątku Ziemi? Marzenie! A jednak możliwe do realizacji. Tak właśnie działa THINK Global. Gdzie można najlepiej uczyć się o odmiennych kulturach, bogactwach natury i dziełach dawnych mistrzów? Tam właśnie, gdzie te kultury funkcjonują, gdzie rosną te drzewa i płyną egzotyczne rzeki, gdzie tworzyli i żyli wielcy ludzie.

"Kiedy uczniowie żeglowali od wysepki do wysepki Morza Jońskiego mogli też głębiej wniknąć w grecką filozofię, sztukę i literaturę” - podkreśla Lee Carlton z THINK Global. Dodatkowo, co pozytywnie wzmacnia charaktery uczniów, w każdym z odwiedzanych miejsc realizują oni projekty dobroczynne i takie, które przyniosą korzyści miejscowym społecznościom. Tak dorastają obywatele świata.

Przykład 4. Clintondale High School, Clinton, USA

Szkoła odwrotności. Uczniowie odrabiają prace domowe w szkole, zaś w domu oglądają wcześniej zarejestrowane prezentacje i wykłady. Takie podejście pozwala nauczycielom i ich wychowankom na wspólne skupienie się nad konkretnymi problemami, niejasnymi zagadnieniami i całą złożonością domowego zadania, „w którym kompletnie nie rozumiem, o co chodzi”. To przede wszystkim szansa na dokładniejsze przełożenie wiedzy teoretycznej na praktyczną użyteczność. Według raportów z Clintondale – odwrócenie kolejności lekcje-prace domowe zmniejszyło o 1/3 wskaźnik niezaliczonych zajęć i o 2/3 wskaźnik podejmowania działań związanych z niewłaściwym zachowaniem uczniów. A to o tyle istotne, że szkoła ta nastawiona jest głównie na młodzież z biedniejszych obszarów. 

Ciekawe? Przeczytaj również: Okołoświąteczny rytuał kula

Przykład 5. Green School, Bali, Indonezja

Wśród natury wiedzę zdobywają uczniowie tej, założonej w 2008 roku, szkoły. To nie miejsce na hi-tech i całą gamę industrialnych innowacji, choć innowacyjność tej placówki to nie tylko egzotyczne otoczenie i ściany z pni bambusowych, ale i ciekawe łączenie tradycyjnych zajęć, jak matematyka, z lekcjami gotowania, szycia lub tradycyjnych zapasów w błocie. Nauczycielami Green School są osoby pochodzące z wielu różnych części świata, którzy do edukacji wnoszą swe lokalne tradycje, sposoby i pomysły. Jedyną wadą Green School – jak relacjonuje portal informED – jest bardzo wysoka, jak na warunki indonezyjskie, opłata za zajęcia, dochodząca nawet do 16 tys. dolarów rocznie.

Przykład 6. Amy Biehl High School, Albuquerque, USA

Nazwa szkoły wywodzi się od nazwiska młodej działaczki ruchu przeciw apartheidowi, która zginęła zamordowana w Południowej Afryce. Amy Biehl do szkoły w Albuquerque wniosła wartości, o które walczyła, a które teraz są fundamentem edukacji: sprawiedliwość społeczną, wsparcie dla pokrzywdzonych, aktywność w działaniach pomocowych. To ciekawy przykład mocnego włączenia funkcji patrona szkoły – elementu znanego też z polskiego szkolnictwa – w działania pedagogiczne.

Te szczytne idee przekładają się na realizowane w szkole projekty: „Karnawał kampanii społecznych”, zajęcia „W obliczu historii”, podkreślający wagę współpracy i odpowiedzialności projekt „Nawyki serca i umysłu” oraz „Indabę”– odbywający się co dwa tygodnie ogólnoszkolny wiec i dyskusja, odwołujący się do podobnego zwyczaju istniejącego w społecznościach plemiennych Afryki.

-------------------------------------------

Źródła: Tech Insider, Mashable, informED, Facing history and ourselves

Zdjęcia pochodzą ze stron poszczególnych szkół

ENGLISH VERSION

Polecamy również
AudioMovie – aplikacja, która pozwala usłyszeć obraz
Firmy (z) duszą
Nieśmiertelność już za 30 lat?