Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Nawigacja Nawigacja

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Popularne teksty

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Otyły, czyli aspołeczny i bezmyślny? Esej socjologiczny

Otyły, czyli aspołeczny i bezmyślny? Esej socjologiczny

Lekarze biją na alarm: więcej osób zagrożonych jest dziś zdrowotnymi konsekwencjami otyłości niż niedożywienia. Ale otyłość – co podkreśla na swym blogu Ewa Kopczyńska – to nie tylko kwestia zdrowia.

Więcej o nauce?! Dołącz do profilu strony. www NAUKA.uj.edu.pl na Facebooku 

#blogUJnauka
"socioplate" to jeden z kilkunastu blogów naukowych prowadzonych przez studentów i naukowców z UJ.
Nie ma tam jeszcze Twojego bloga? Przydałoby Ci się wsparcie i promocja – napisz: nauka@uj.edu.pl

Ewa Kopczyńska - pracuje w Instytucie Socjologii UJ. Zajmuje się socjologią jedzenia oraz wzorcami żywieniowymi, w szczególności bada alternatywne sieci żywieniowe, obawy żywieniowe, mikrostrategie zaradcze. Lubi pracować z żywym jedzeniem, zwłaszcza z drożdżami, zakwasem i fermentem. Prowadzi bloga „socioplate”.

Otyłość to stan nadmiernego gromadzenia tłuszczu, której przyczyną jest nierównowaga energetyczna, czyli nadmierne spożycie w stosunku do wydatku energii. Otyłość jest więc ściśle związana ze stylem życia i to w czynnikach stylu życia poszukuje się rozwiązań problemu. Ma on poważne konsekwencje zdrowotne głównie w postaci chorób układu krążenia, cukrzycy, zaburzeń funkcjonowania układu mięśniowo-szkieletowego i niektórych rodzajów raka.

Do najbardziej zagrożonych epidemią otyłości należą mieszkańcy wysp Australii i Oceanii, krajów Północnej Afryki, Stanów Zjednoczonych (otyłość dotyczy tam powyżej 30% populacji). Tuż za nimi sytuuje się większość rozwiniętych i rozwijających się krajów całego świata. W Polsce otyłość dotyczy otyłość 23% dorosłych (dane Światowej Organizacji Zdrowia). I wskaźnik ten rośnie.

Ciekawe? Przeczytaj również: Czy wolno śmiać się z umierających dzieci? Moralność dowcipu

Szczupłym być

Otyłość nie jest jednak wyłącznie problemem zdrowotnym. Jest również elementem kultury i – jak podkreślają socjolodzy, antropolodzy czy kulturoznawcy – społeczne postrzeganie otyłości jest również poważnym problemem społecznym. Im głośniej brzmią przestrogi dietetyków, tym mocniejsza stygmatyzacja i dyskryminacja ze względu na masę ciała. Jednoznacznie negatywne wartościowanie otyłości przekłada się wprost na społeczny status osób otyłych, które doświadczają różnych form społecznego wykluczenia: ostracyzmu towarzyskiego, przemocy rówieśniczej, odmawiania atrakcyjności seksualnej, ograniczeń w dostępie do usług zdrowotnych, dyskryminacji na rynku pracy i w przestrzeni publicznej. „Weight stigma” dotyczy w szczególnym stopniu osób młodszych i kobiet. Otyłość nie jest więc wyłącznie problemem postawionym dietetykom i instytucjom zdrowia publicznego, lecz również jest wyzwaniem dla socjologów, antropologów, pedagogów, edukatorów, polityków i innych animatorów życia społecznego.

W 1978 roku Susan Sontag napisała błyskotliwy esej o tym, jak niektóre choroby nabierają w kulturze szczególnego znaczenia i stają się metaforą wykraczającą daleko poza swoje fizyczne własności. Takimi chorobami był trąd czy dżuma, taka była gruźlica w XIX wieku, AIDS i rak w wieku XX. Dziś, na naszych oczach, do tych metafor dołącza otyłość. I choć współcześnie coraz częściej ciężar „odpowiedzialności” za choroby żywieniozależne przenosi się na  otoczenie (system żywnościowy, regulacje gospodarcze i prawne, normy społeczne etc.), to równolegle wzmacnia się model obywatelstwa biologicznego (biocitizenship), gdzie status jednostki we wspólnocie definiuje się w związku z jej ciałem. Zgodnie z tym modelem dbanie o zdrowie i o prawidłową masę ciała to nasz społeczny obowiązek. Otyłość to nieodpowiedzialność, aspołeczna bezmyślność lub świadome ignorowanie zasad wspólnoty. Osoba otyła jest winna wobec swojego społeczeństwa, jej praktyki cielesne (brak ruchu? nieumiarkowana konsumpcja?) nie tylko łamią przyjęte zasady, ale i stają się obciążeniem dla innych. Analogicznie do opisywanych przez Sontag AIDS i raka, otyłość to zawiniona choroba, stan moralny i społeczny, nie tylko fizyczny. I tak jak metafory chorób XX wieku odbijały świadomość i obawy ówczesnego społeczeństwa, tak otyłość mówi nam wiele o momencie, w którym znajdujemy się teraz. Wszyscy, nie tylko otyli.

Ciekawe? Przeczytaj także: Firmy (z) duszą

Tylko nie bierz dokładki

Bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy dziś uporządkowania konsumpcji oraz określenia naszej fizycznej relacji wobec konsumowanych dóbr. Jedzenia jest dużo, wysiłkiem nie jest jego zdobycie, ale powstrzymanie się od konsumpcji. Obfite ciało stało się więc nie tylko znakiem kulinarnych upodobań czy materialnego dostatku, ale czymś znacznie bardziej fundamentalnym –  znakiem niekompetencji kulturowej, fizycznym dowodem na nieumiejętność życia w świecie nadmiaru, w nowoczesnym społeczeństwie, w tzw. rozwiniętych gospodarkach. Nie kontrolujesz swojej diety? Najprawdopodobniej nie będziesz też kontrolował swoich zawodowych obowiązków?

Pulchne dziecko nie jest już ani uroczym bobasem, ani etapem w życiu („wyrośnie z tego”), ale postrzegane jest jako tykająca bomba, a lekarska diagnoza wyrażona za pomocą „obiektywnego” BMI brzmi niemal jak wyrok.

Dorastanie w kulturze otyłości dotyka wszystkich, a dzieci, zwłaszcza dziewczynki, od najmłodszych lat są dyscyplinowane przez bliższe i dalsze otoczenie: „nie jedz tyle, bo będziesz gruba/y”, „na twoim miejscu darowałbym sobie deser”, „musisz się więcej ruszać, bo brzuch ci rośnie”, „weź się za siebie, bo nikt cię nie zechce”. Jako społeczeństwo dajemy sobie prawo do „wychowywania” biologicznych obywateli i dzięki postępującej medykalizacji otyłości dostaliśmy do ręki bardzo skuteczne narzędzia kontrolowania nawzajem swoich ciał (Susan Greenhalgh, Fat-Talk Nation).

Skazany na wysokie BMI

Oś jedzenie-ciało stała się jedną z najważniejszych. Nasze społeczne funkcjonowanie zaczyna się od wyglądu, mawia się, że najważniejsze są pierwsze sekundy, a jak cię widzą, tak cię piszą. Nie mamy czasu ani ochoty na docieranie do bogatego wnętrza. Szybkość, mobilność, natychmiastowość: na tym opierają się współczesne media, rynek, codzienne życie. Szczupłe ciała odnoszą sukces, ociężałe (leniwe, mało sprawne) ciała zostają – zasłużenie – z tyłu.

Choć więc osoby o dużej masie ciała są różnie traktowane w różnych kontekstach kulturowych, dominuje stygmat winy i społecznego wykluczenia. Pulchne dziecko nie jest już ani uroczym bobasem, ani etapem w życiu („wyrośnie z tego”), ale postrzegane jest jako tykająca bomba, a lekarska diagnoza wyrażona za pomocą „obiektywnego” BMI brzmi niemal jak wyrok.

Każdy z nas, bez względu na wagę ciała, jest nieustannie zagrożony popadnięciem w stan chorobowy. „Przyczyna” tej choroby nie tkwi ani w ryzykownych praktykach (np. palenie), ani w zaniedbaniu higieny, ani w niekontrolowanych, losowych zdarzeniach, ale w zupełnie zwyczajnych, codziennych czynnościach, które zawłaszczane są przez dyskurs medyczny. Jedzenie wartościowane jest głównie na osi zdrowe-niezdrowe, pozostałe jego wartości stają się mniej ważne. Zdaje się więc, że kategoria BMI stała się sposobem wyjścia z chaosu konsumpcji, kompasem praktyk cielesnych, pozornie prostą odpowiedzią na pytanie jak konsumować. Bo wierzymy, że jesteśmy tym, co (i ile) konsumujemy.

Ciekawe? Przeczytaj także: Nieśmiertelność już za 30 lat?

ENGLISH VERSION

Tekst ukazał się pierwotnie w nieco zmienionej wersji na blogu "socioplate"
Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji www.nauka.uj.edu.pl