Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Nawigacja Nawigacja

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Dlaczego w niektórych państwach arabskich doszło do rewolucji i przemian, a inne przetrwały niezmienione?

Dlaczego w niektórych państwach arabskich doszło do rewolucji i przemian, a inne przetrwały niezmienione?

Arabska Wiosna na Bliskim Wschodzie przebiegała odmiennie. W krajach pod wieloma względami podobnymi historia potoczyła się zupełnie inaczej - dochodziło do rewolucji lub wybuchu wojny domowej, wprowadzano reformy polityczne, ale znalazły się i takie miejsca, w których systemy polityczne przetrwały niezmienione. O wyjaśnienie tych różnic poprosiliśmy dr. Łukasza Fyderka z Wydziału Studiów Międzynarodowych i Politycznych UJ.

Więcej o nauce?! Dołącz do profilu strony. www NAUKA.uj.edu.pl na Facebooku 

Bliski Wschód, początek XXI wieku: kraje podobne kulturowo, a w nich stabilne reżimy. Reżimy, które łączyły nacjonalizm arabski z republikanizmem i z pewną formą oporu wobec wpływów zachodnich, w swoistą ideologię. I nagle, wbrew przypuszczeniom komentatorów, wbrew oczekiwaniom większości analityków doszło w tych państwach do gwałtownych przemian. Przypomnijmy je pokrótce.

Ciekawe? Przeczytaj także: Daniel Dennett. Jak pogodzić naukowy i potoczny obraz świata? [video]

Trzy czynniki

Protesty w Tunezji zadziwiająco szybko doprowadziły do ucieczki w styczniu 2011 roku prezydenta Ben Alego (Zin el-Abidin Ben Ali). Następnie fala protestów objawiła się w Egipcie. W międzyczasie wybuchły protesty w Libii, Jemenie, Bahrajnie i Syrii. Niektórzy zaczęli wtedy te incydenty określać Arabską Wiosną Ludów, odwołując się do II Wiosny Ludów, jak często w anglojęzycznych źródłach nazywane były wydarzenia w Europie Środkowej w 1989 roku. Ale jak się później okazało, Arabska Wiosna Ludów niewiele miała wspólnego z historią przemian na Starym  Kontynencie.

W ramach Arabskiej Wiosny zaobserwować można kilka różniących się scenariuszy rozwoju wypadków. Mamy zatem sytuację, w której rzeczywiście doszło do obalenia reżimu, ucieczki lub aresztowania dyktatora i zapoczątkowania demokratycznego procesu politycznego.  To jest historia z Tunezji i Egiptu. Inaczej działo się w Libii, Syrii i Jemenie, gdzie wybuchły wojny domowe.  Jeszcze inny scenariusz obserwowaliśmy w Bahrajnie, niewielkim kraju, gdzie funkcjonuje monarchia o cechach autorytarnych. Tam wystąpienia rewolucyjne zostały stłumione przez siły zbrojne Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Dlaczego więc pewne reżimy, takie jak Tunezja i Egipt przeszły w stronę transformacji pokojowej, bez przymusu politycznego na szeroka skalę, a w innych doszło do zastosowania przemocy? Hipoteza, która na dzień dzisiejszy wydaje się być najbardziej prawdopodobna odwołuje się do wpływu trzech czynników.

Ciekawe? Przeczytaj także: Mądra Książka. Po raz trzeci wybieramy najlepszą popularnonaukową książkę roku!

Lojalność plemienna

Jeden z nich związany jest z podstawą reżimu, opartą nie na organizacjach czy instytucjach racjonalnych, takich jak partia polityczna, armia czy związek zawodowy, tylko na więziach podstawowych: rodzinie, klanie, plemieniu. W tych państwach arabskich, w których występował taki rodzaj reżimu, nie doszło do zainicjowania pokojowej transformacji.

W Libii, Syrii, Jemenie grupa sprawująca władzę powiązana była czymś więcej niż tylko więzami organizacyjnymi. Konfederacja plemienna Haszid, z której wywodził się prezydent Jemenu, pozostawała mu lojalna do końca. Ostatecznie prezydent ustąpił ze stanowiska, ale zachował wpływy w kluczowych jednostkach wojskowych i w aparacie bezpieczeństwa, zdominowanych przez oficerów z pokrewnych mu plemion.

W Libii sytuacja była podobna. Struktura państwa libijskiego pod koniec rządów Kadafiego była bardzo słaba. Kult jednostki Kadafiego i jego podejrzliwość w stosunku do armii sprawiły, że poza jedną brygadą, która była zdominowana przez współplemieńców Kadafiego, pozostałe jednostki wojskowe i policyjne właściwie nie funkcjonowały. W momencie, kiedy doszło do rewolty, protestujący z łatwością zdobyli niechronione składy wojskowe, natomiast wspomniana brygada pod dowództwem syna Kadafiego zaczęła z nimi walczyć stosując ciężka broń. Ponownie, tak jak w przypadku Jemenu, lojalność sprawiła, że wojskowi nie opuścili dyktatora. Akurat w przypadku libijskim stało się to powodem rozpoczęcia interwencji zbrojnej przez siły niektórych państw arabskich, europejskich i USA.

Kolejny przypadek – syryjski – jest zbliżony do poprzednich, choć ma też swoją specyfikę. W Syrii plemienność nie jest tak bardzo istotna. Jest to społeczeństwo o dłuższej historii urbanizacji, występują w nim więzy sekciarsko-klanowe, a elita władzy od 1970 roku skoncentrowana była w rękach szyickiej sekty Alawitów. Ta grupa, dość liczna w Syrii, licząca około 2 miliony osób, dominowała w sektorach bezpieczeństwa, w kluczowych jednostkach wojskowych oraz w wywiadzie wojskowym. Gdy doszło do zamieszek i masowych protestów szyici wiedzieli, że nie mogą zostawić prezydenta, bo są identyfikowani przez społeczeństwo właśnie przez pryzmat swojej wspólnoty. Podobnie członkowie plemienia Gadafa w Libii, czy federacji Haszid w Jemenie.

W przypadku przemian w Tunezji i Egipcie doszło natomiast do procesów bardziej zbliżonych do doświadczeń Europy Środkowo-Wschodniej sprzed ćwierćwiecza. Podczas pokojowej transformacji dyktator i najbardziej widoczna część elity władzy zostali odsunięci, natomiast reszta „dogadała się” z nowymi silami. Należy pamiętać, że właśnie reżim egipski i tunezyjski nie były w ogóle powiązane więzami familiarno-plemiennymi, chociażby z tego powodu, że w tych społeczeństwach więzy plemienne są nieistotne. To społeczeństwa o długiej historii urbanizacji.

Ciekawe? Przeczytaj także: Dwadzieścia lat po wojnie na Bałkanach

Królowie i bogactwo

Drugi czynnik wpływający na trajektorią przemian łączy się z uprawomocnieniem reżimu i z ustrojem. Monarchie okazały się bardziej odporne na wybuchy niezadowolenia niż republiki. Poza Bahrajnem te masowe protesty zdarzyły się przede wszystkim w republikach, w których urząd sprawowali prezydenci.  W monarchiach władcy cieszyli się znacznie większym poziomem zaufania, można nawet powiedzieć, że na współczesnym Bliskim Wschodzie bycie monarchą daje znacznie większą legitymację władzy niż bycie dziedzicznym prezydentem. Dlatego skala wystąpień na przykład w Maroku czy Jordanii była znacznie mniejsza.

Zainteresowanych społeczno-politycznymi sprawami Bliskiego i Dalekiego Wschodu zachęcamy do odwiedzenia strony Puls Azji. Warto!

Trzeci czynnik ma charakter czysto materialny. W krajach, które są eksporterami ropy, władza miała na tyle duże zasoby, aby móc zrobić to, co robią od lat, czyli kupić lojalność obywateli. Tak też się stało w Arabii Saudyjskiej, Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz w jedynym kraju republikańskim, w którym nie wybuchły protesty, czyli w Algierii. Odpowiadanie na niepokoje społeczne przez transfery socjalne jest znaną praktyką władzy, którą na szeroką skalę mogą jednak praktykować jedynie państwa rentierskie – czyli te które swoje bogactwo czerpią przede wszystkim z wydobycia paliw kopalnych, a nie z opodatkowania pracy lub kapitału.

Zróżnicowane scenariusze przemian, do których doszło w świecie arabskim po 2011 roku, stanowią szerokie pole dla badań z zakresu politologii porównawczej. Analiza zjawisk toczących się na Bliskim Wschodzie może wiele powiedzieć o warunkach udanych i nieudanych transformacji ustrojowych, użycia przemocy w autorytarnych systemach władzy, mechanizmów wybuchu konfliktów domowych i wielu innych kluczowych momentów kryzysów politycznych. Perspektywa politologii porównawczej może także wiele powiedzieć o naszej własnej transformacji ustrojowej, którą w Polsce analizujemy niemal wyłącznie z perspektywy historycznej, zazwyczaj w oderwaniu od doświadczeń przemian zachodzących w innych systemach politycznych. 

Ciekawe? Przeczytaj także: Dylematy krymskie. Historia, ludzie, konflikt

Opracowała: Kinga Mieszaniec-Nowak, Biuro Prasowe UJ

-------------------------

Zdjęcia autorstwa Łukasza Fyderka, zostały wykonane w Kairze na przeło​mie czerwca i lipca 2013, w trakcie protestów które doprowadziły do obalenia prezydenta Mohammeda Morsiego.