Przejdź do głównej treści

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Nawigacja okruszkowa Nawigacja okruszkowa

Nawigacja Nawigacja

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Popularne teksty

Widok zawartości stron Widok zawartości stron

Jak stworzyć sobie państwo – na Ziemi lub w kosmosie? [video]

Jak stworzyć sobie państwo – na Ziemi lub w kosmosie? [video]

Wśród wielu wydarzeń politycznych i społecznych, a przede wszystkim w obliczu piłkarskich mistrzostw, bez większego echa przeszła wiadomość o „narodzinach” państwa Asgardia. A przecież to nie byle jaki kraj! To państwo, które istnieje w kosmosie!

Więcej o nauce?! Dołącz do profilu strony. www NAUKA.uj.edu.pl na Facebooku 

Kosmiczne terytorium Asgardii jest na razie niewielkie – waży niecałe 3 kg i zajmuje nieco ponad 10cm3 przestrzeni. Terytorium to stanowi minisatelita wyniesiony na orbitę ziemską w grudniu 2017 roku. Dość ubogo, jak na posiadłości państwa, które swą szumną nazwę wywodzi od nordyckiego Asgardu – mitologicznej krainy największych bogów.

Na pokładzie satelity znajdują się imiona i nazwiska 200 tys. Ziemian, którzy zarejestrowali się jako obywatele Asgardii. Według oficjalnej strony Asgardii taka liczebność, czyni z nich 172. pod względem liczebności, narodową populację na świecie, tuż przed ludnością Samoa (194 tys.) i po obywatelach wyspiarskiej Mayotty (246 tys.). Najwięcej  Asgardczyków mieszka obecnie w Stambule (prawie 17 tys.), w Warszawie jest ich blisko czterystu.

Państwo czy nie-państwo?

Podobny do małej kostki satelita to według inicjatora powstania Asgardii, Igora Ashurbeyli’ego – biznesmena pochodzenia azerskiego, dopiero skromny początek państwowości. Plany są zakrojone dużo szerzej. Asgardia ma zapewnić swobodne użytkowania przestrzeni kosmicznej, ochronić Ziemię przed zagrożeniami z kosmosu oraz stworzyć bazę do pokojowego uprawiania nauki. Długoterminowym celem ogłoszono stworzenie platform mieszkalnych w przestrzeni międzyplanetarnej i budowę osiedli na Księżycu – informuje Asgardia.space.

Obecnie asgardzki rząd zaprzątają plany związane z uznaniem swej niezawisłości przez inne państwa oraz idea formalnego wejścia w poczet członków ONZ. W tym celu – deklarują ojcowie-założyciele – „uniwersalne prawo kosmiczne i astropolityka muszą zastąpić obecne, przestarzałe międzynarodowe prawo kosmiczne i geopolitykę”. Tymczasem jednak Asgardia musi się zmagać z istniejącymi już międzynarodowymi regulacjami, z których najważniejsze są Konwencja z Montevideo (1933) – definiująca, czym jest niezależne państwo oraz Traktat o przestrzeni kosmicznej (Outer Space Treaty - 1967) – którego sygnatariusze, nie wyrażają zgody na zawłaszczanie tej właśnie przestrzeni przez ziemskie państwa.

Konwencja z Montevideo stanowi, że „państwo jako podmiot prawa międzynarodowego powinno posiadać: 1/. stałą ludność, 2/. suwerenną władzę, 3/. określone terytorium oddzielone od innych granicą oraz 4/. zdolność wchodzenia w stosunki międzynarodowe”. Ostatni z elementów można tłumaczyć, jako uznanie danego bytu za państwo przez inne państwa. Jeśli można uznać Asgardię za kraj z władzami i ludnością (choć przecież niemieszkającą na jego terytorium), to poważne problemy prawne odnoszą się do pozostałych kryteriów. Eksperci nie są zgodni, co do możliwości zastosowania wszystkich reguł dotychczasowych regulacji państwowych do projektu Asgardii. Czy stacja kosmiczna bez mieszkańców może być jedynym terytorium tworu, który sam siebie określa się jako państwo? Czy do Asgardii nie można zastosować ustępu z Traktatu o przestrzeni kosmicznej, mówiącego że dane ziemskie państwo kontroluje wystrzelony przez siebie obiekt kosmiczny (artykuł VIII)? A jeśli tak, to czy na przykład rząd asgardzki nie mógłby się dogadać z jakąś bananową republiką, która po wystrzeleniu statku zgodziłaby się na secesję? A gdyby Asgardia powędrowała w kosmos z terytorium państwa, które nie jest sygnatariuszem Traktatu o przestrzeni kosmicznej (np. Zimbabwe)?

Laboratorium państw

Eksperymenty państwowe, takie jak Asgardia, nie są nowością. Są one określane jako mikronacje. Być samodzielnym, mieć władzę, sprzeciwić się dotychczasowym rządom, pokazać swą odmienność albo po prostu mieć dobry ubaw to przyczyny najczęściej leżące u podstaw wielu, często dość dziwacznych, pomysłów na własny kraj.

Różnią się oczywiście mikronacje od powszechnie uznawanych państw. Wyróżniają się także na tle innych bytów, które państwami w stu procentach nie są. Swoim realnym żądaniem niepodległości są w naturalny sposób odmienne od państw fikcyjnych (jak Kraina Liliputów lub Atlantyda) lub państw wirtualnych (internetowych symulacji państwowości, jak polski Dreamland). Są również mniej znaczące od państw nieuznawanych, których przykładem jest choćby Sahrawi (Sahara Zachodnia) – państwo kontrolujące pustynny obszar między Marokiem, Mauretanią i Algierią, którego istnienie akceptowane jest tylko przez około 50 członków ONZ.

Mikronacje są zwykle nieuznawane przez wszystkie (lub prawie wszystkie) państwa i ważne instytucje międzynarodowe. „Działania mikronacjonalistów prawie zawsze są na tyle banalne, że można je zignorować, a nie [w poważny sposób – red.] kwestionować przez te państwa, których terytoria chcą one zająć”. W wielu jednak dziedzinach mikronacje (przynajmniej na pierwszy rzut oka) przypominają „prawdziwe” państwa – mają swe rządy i konstytucje, wydają znaczki i biją monetę, mają flagi, godła i hymny, tworzą zalążki administracji, obrony terytorialnej i kontroli granic (np. wydają paszporty). Wreszcie, mimo że wiele z nich to zupełnie nowe pomysły, są i takie, które odwołują się do historycznych wydarzeń i podziałów terytorialnych. Warto przyjrzeć się niektórym z nich.

Mini katalog mikronacji

Liberland – jest poważną mikronacją (w skali innych mikronacji). Jego władze chwalę się ponad 400 tys. obywateli. To rekord wśród mikronacji. Istnienie tego tworu datuje się od 2015 roku, kiedy to Vit Jedlička, czeski działacz polityczny (z obozu libertariańskiego), ogłosił niezależność skrawka lądu na granicy serbsko-chorwackiej. Te 7 km2 brzegu Dunaju ma według pomysłodawcy zagadkowy status – Chorwacja uznaje je za część Serbii, zaś Serbia odmawia ich włączenia w obręb swego państwa. Jest to więc terra nulliusziemia niczyja. Niestety obywatele Liberlandu mają problem z dostaniem się do swojego kraju, co blokuje przy każdej próbie chorwacka policja.

W sprawę Liberlandu wmieszała się też Polska. W lipcu 2016 roku siedmiu posłów z partii Kukiz’15 przedstawiło do ówczesnego Ministra Spraw Zagranicznych Witolda Waszczykowskiego pytanie, kiedy Polska zdecyduje się na uznanie niepodległości Liberlandu. Odpowiedź brzmiała, iż jest to niemożliwe, bowiem Liberland nie spełnia kryteriów prawnych istnienia jako państwo.

Strona Liberlandu

Republika Murrawari – powołana do życia w 2013 przez jedną z licznych aborygeńskich społeczności na kontynencie australijskim. Członkowie ludu Murrawarri zakwestionowali prawowitość zajęcia swoich plemiennych terenów przez Zjednoczone Królestwo, którego obecnym spadkobiercą jest państwo Australia. Murrawarri zaprzeczają, jakoby te tereny były w momencie włączania w skład dominium brytyjskiego „ziemią niczyją”, co dało kapitanowi Jamesowi Cookowi prawo do ich zagarnięcia. Czy członkowie innych aborygeńskich plemion (jest ich kilkaset) pójdą w ich ślady?

Obszar republiki liczy prawie 82 km2 na styku australijskich stanów Nowa Południowa Walia i Queensland, około 600 km od wybrzeży Australii. Mimo, że proklamujący powstanie nowego państwa wystosowali odpowiednie zapytania do Królowej Elżbiety II oraz władz stanowych i centralnych Australii, nie otrzymali żadnej odpowiedzi. Oprócz starań o uznanie swej państwowości, obecnie głównym problemem Murrawarri jest susza.

Strona Republiki Murrawarri

Atlantium – kolejny eksperyment państwowy na terytorium Australii (najwięcej mikronacji powstało właśnie na antypodach). Państwo powołane do życia w 1981 roku, jako żart trzech nastoletnich kuzynów. Z końcem lat 90. Zostało odnowione przez jednego z założycieli, nazywającego się cesarzem Jerzym II (Emperor George II – nie wiadomo kto był numerem 1).

Atlantium posiada dwie stolice – miejską w apartamencie cesarza na przedmieściach Sydney i wiejską, Concordię – na terenach na pd-zach. od tej metropolii. Jak na filmie (patrz na dole strony) tłumaczy sam założyciel Atlantium jego imperium rozciąga się aż do wzgórz, za którymi jest już zupełnie inne państwo – Australia.

Atlantium, chce stać się globalnym mocarstwem (może stąd nazwa, geograficznie słabo kojarząca się z Australią) uznając – w przeciwieństwie do opisywanego już Murrawarri – że dni państw etnicznych są policzone, że potrzeba nam państw, które skupiać się będą na  wsparciu dla ponadnarodowościowych idei. Dla George’a II takimi koncepcjami są pluralizm, liberalizm, socjalna demokracja, świeckość rządów i wiara w sens „republikańskiej monarchii” (sic!), jaką jest Atlantium.

Strona Atlantium

Brytyjska Floryda Zachodnia – to państwo, które nie akceptuje amerykańskiej aneksji części ziem nad Zatoką Meksykańską w XIX wieku. Nie zabiega jednak o ponowne przyłączenie tych terytoriów do Wielkiej Brytanii, ale deklaruje się niezależnym państwem, wchodzącym w skład Brytyjskiej Wspólnoty Narodów (Commonwealth) pod bezpośrednim protektoratem Królowej Elżbiety II (tak jak to jest uregulowane np. w odniesieniu do Australii lub niektórych państw karaibskich).

Ideologia bliska twórcom Florydy Zachodniej na czele stawia wartości konserwatywne: moralność, wartość rodziny, poszanowanie dla władzy królewskiej. Na lata 2005-2006 przypada okres najaktywniejszych działań rządu i obywateli tej mikronacji, co wiązało się między innymi ze zdobyciem 6 medali na Igrzyskach Mikronacji odbywających się w Republice Moonshine.

Strona Brytyjskiej Florydy Zachodniej

Melchizedek – to państwo, którego terytorium zmienia się zależnie od tego, jak bardzo jego założycielami interesuje się wojsko i policja. W 1990 roku Amerykanin Mark Pebley proklamował powstanie Melchizedek na kolumbijskiej wyspie Malpelo. Następnie przeniósł swą państwowość na pacyficzną mieliznę Karitane, gdzie ląd jest ponad wodą tylko kilka godzin dziennie. Potem była jeszcze francuska wyspa Clipperton. Obecnie, jak podaje oficjalna strona Dominion of Melchizedek, znajduje się ono na bezludnym atolu Bokak (inna nazwa Taongi) wchodzącym w skład Wysp Marshalla, około 700 km od stolicy tego kraju, miasta Majuro. Bokak leży w całkowitym odosobnieniu od innych atoli i miejsc zamieszkiwanych przez ludzi i bez problemu może pretendować do miana „końca świata”.

W międzyczasie to przemieszczające się państwo, które swą nazwę wzięło od postaci biblijnej z czasów Abrahama, zdążyło jeszcze wystąpić z roszczeniami do niektórych obszarów Antarktydy oraz rozpoczęło działania zmierzający do secesji pozostającej pod władzą Fiji wyspy Rotuma.

To całe zamieszanie wynika z interesów ukrywanych pod przykrywką pseudokraju, m.in. oferowania dyplomów studiów wyższych, paszportów i czeków. Melchizedek nie stroni także od przestępczej cyberbankowości, nielegalnego przepływu transakcji, oferowania kredytów itp. Jedną z ofiar takiej działalności stał się brat obecnego prezydenta Portugalii, który stracił 35 tys. dolarów zastawionych jako opłata kredytu zaciąganego w banku Melchizedek.

Z Melchizedek związane jest też EnnenKio, inne z królestw finansowej przestępczości.

Strona Melchizedek

Artykuł (eng.) o przestępczej działalności Melchizedek

Piotr Żabicki

-----------------------------

Ciekawe? Przeczytaj także: 

Zobacz video galerię
Polecamy również
Dlaczego powinniśmy rozmawiać o (pseudo)teoriach „Wielkiej Lechii”?
Historia, książki, internet i patriotyzm – spotkania z prof. Normanem Daviesem [video]
Daniel Dennett. Jak pogodzić naukowy i potoczny obraz świata? [video]